czwartek, 17 lipca 2014

Rozdział 14

Odwróciłam się i przykryłam całkiem kołdrą.Zaśmiali się a ja jakimś cudem zasnęłam.Usłyszałam tylko ich kroki.

                                                          *4 godziny później*

Usłyszałam piszczenie budzika. Wyłączyłam go i wstałam. Powolnym krokiem zeszłam na dół i podążałam do kuchni.
- Nasza maruda już się obudziła? - usłyszałam za sobą.Odwróciłam się na pięcie i zobaczyłam tam chłopaków siedzących na kanapie i oglądających jakiś program.
- Tak już się obudziła. - mruknęłam przecierając oczy. 
- A gdzie dziewczyny? - zapytałam rozglądając się w poszukiwaniu przyjaciółek.
- Są w łazience. - odpowiedział Zayn.
- Po co? - zapytałam.Po chwili zrozumiałam jak głupie było to pytanie i automatycznie uderzyłam się otwartą dłonią w czoło. Po chwili zaczęłam tego żałować, bo uderzyłam się chyba aż za mocno.
- Malują się i ubierają.- odpowiedział Liam.
- Na co? Po co? -zapytałam a ci się zaśmiali. Zdecydowanie zadaję za dużo pytań, i to jeszcze bezsensownych.
- Idziemy z tobą na sesje. Nie mamy i tak co robić.Chyba nie masz nic przeciwko? - zapytał Zayn. Pokiwałam przecząco głową.
- Fajnie. Nie będę sama. - odpowiedziałam.
- Oo wstałaś. - dziewczyny weszły do salonu i usiadły na kanapie.
- Tak. - powiedziałam.
- A o której tam musisz być? - zapytała Dani.
- Tak o 11:00 max 12:00. A co? - odpowiedziałam i spojrzałam na każdego z przyjaciół.
- Nic nic tylko pytam. - powiedziała brunetka.
- Okej, to ja idę się ubrać.- pobiegłam do pokoju i do łazienki. Zdecydowałam się ubrać krótkie spodenki i bluzkę gdyż było bardzo ciepło. Zabrałam torbę i zbiegłam na dół. Jeszcze poszłam znów do łazienki i nałożyłam makijaż.
Wyszliśmy z domu i pojechaliśmy pod studio. Ja udałam się do makijażystki, stylistki i do wszystkich. Przygotowywanie zajęło strasznie dużo czasu. W końcu zaczęliśmy sesję. Była ona że tak powiem różna. Były różne style.
    
 Czułam się trochę dziwnie gdyż chłopacy na mnie patrzeli. Po skończeniu poszliśmy na miasto. Właśnie mieliśmy wchodzić do kawiarni, gdy zadzwonił mój telefon. Dzwoni Jessica, koleżanka z zajęć tanecznych.
- Tak? - zapytałam przykładając telefon do ucha.
- Hejka Sandra! - usłyszałam jej radosny głos.
- Hej. Co tam? - zapytałam.
- Dobrze. Słuchaj.. musisz przyjść na zajęcia. - powiedziała.
- Co?! - krzyknęłam a oczy wszystkich zwróciły się na mnie.
- No tak. - odpowiedziała radośnie. Okej, wkurza mnie to.
- Przecież dzisiaj niby nie miało ich być! I ja mam wolne!- podniosłam lekko głos. No przepraszam, ale mam prawo się wkurzyć.
- No tak nie miało być ale szefowa dzwoniła do wszystkich i kazała przyjechać. - wyjaśniła.
- Ugh dobra. Kiedy mam być? - zapytałam od niechcenia.
- Jak najszybciej. - powiedziała.
- Za chwile będę. - rozłączyłam się i wrzuciłam telefon do torebki.Odetchnęłam głośno i złapałam się za głowę.
- Co się stało? - zapytała opiekuńczo Eleanor.
- Musze iść na zajęcia taneczne.. - powiedziałam.
- A możemy iść z tobą? - zapytała Pezz.
- Jasne. - uśmiechnęłam się - Ale musimy teraz iść.
- Okey..- wszyscy wstaliśmy i udaliśmy się do studia. Mieliśmy próby na gale. Jesteśmy tak sławnym zespołem tanecznym że biorą nas wszędzie.


Na gale, imprezy itp. Po 4 godzinnej próbie męki, poszłam do Victoria's Secret na przygotowywania się na pokaz. Moi przyjaciele siedzieli całkiem z przodu. Załatwiłam im miejsca. Za chwile miał się zacząć pokaz. Każda z nas była ustawiona i czekała tylko na sygnał. Za chwile moja kolej. I... wchodzę. Szłam powoli i dość zgrabnie. Zauważyłam ich więc uśmiechnęłam się. Kurde ten strój był taki krótki. 
 Po skończonym pokazie byłam tak wyczerpana że to o czym tylko marzyłam to sen i łóżeczko.
- Wyglądałaś super! I jak dałaś sobie rade! Jesteśmy z ciebie dumni! - przytulili mnie i pojechaliśmy do domu. Szybko się przebrałam w piżamę i zasnęłam.

środa, 16 lipca 2014

Rozdział 13

Poczułam jak robię się senna. Zasnęłam przytulona do dziewczyn.
    
                                                    *Kilka minut później, Oczami Sandry*

Mmm jak ja uwielbiam spać.Nagle poczułam jak ktoś mnie podnosi. Nie chciałam otworzyć oczu przez co mruknęłam niezadowolona.
- Spokojnie. To tylko ja, Harry. - powiedział Hazz a ja się uśmiechnęłam. Otworzyłam lekko oczy i zobaczyłam ten jego przepiękny uśmiech.
Niedługo po tym Hazz zaniósł mnie do pokoju i położył delikatnie na łóżku.
- Dobranoc. - powiedział przykrywając mnie kołdrą.
- Proszę zostań. - powiedziałam łapiąc go za rękę. Spojrzał mi głęboko z oczy.
- Ok ale tylko na chwile. - powiedział i położył się obok mnie.
Ja natomiast przysunęłam się do niego i wtuliłam w jego tors. On opiekuńczo oplótł mnie rękami i pocałował w głowę.
- Harry? - zaczęłam rozmowę.
- Tak? - zapytał.
- A ile ten "związek" będzie trwał? - zapytałam. Obróciłam głowę i spojrzałam na Harry'ego. 
- Nie mam pojęcia. Tak z rok na pewno. - odpowiedział.Wow, to dość dużo. Dam radę? Chyba dam, musze.
- Aha a Hazz? - zapytałam kolejny raz chłopaka.
- Śpij już.  - powiedział. Spojrzałam na niego i otworzyłam buzię.
- Ale.. - nie dokończyłam.
- Śpij. - powiedział i mocniej mnie przytulił. Kompletnie mnie olał, fajnie. 
- Ale powiedz! Tak czy nie? - zapytałam. Nie odpuszcze tak łatwo.
- Nie. - powiedział wzdychając.
- Myślałam że jednak zemną zostaniesz. - posmutniałam. Oczywiście to było specjalnie, chciałąm zobaczyć jego reakcje. 
- Co? Nie wiedziałem. Jak chcesz to mogę zostać. Aż jak uśniesz. Będę czuwał. - uśmiechnął się. Odwzajemniłam uśmiech.
- Okey. - położyłam się a Harry zrobił to samo. Położyłam głowę na jego klatce piersiowej a ten położył rękę na moich plecach. Zamknęłam oczy.
- Dobranoc. - pocałował mnie w czoło.
- Dobranoc. - powtórzyłam i odpłynęłam do krainy Morfeuszu..

                                                              *Następnego dnia*

Obudziły mnie jakieś krzyki i wrzaski. Zwlokłam się z łóżka i poszłam na dół. Byłam tak wściekła że za chwile normalnie wybuchnę. Weszłam do salonu i zobaczyłam ich wszystkich ganiających się po salonie. Nawet mnie nie zauważyli.
- Co tu się dzieje! - wrzasnęłam a ci zastygli w ruchu. - Nawet spać nie można! Wiecie która godzina?! - zapytałam wkurzona.
- 6:00 - odpowiedział Niall spokojnie.Prychnęłam pod nosem.
- No 6:00! Tylko szósta! Człowiek chce spać! - wrzasnęłam a Hazz automatycznie do mnie podszedł i mnie przytulił.
- No już spokojnie, spokojnie. Idź dalej spać a my spróbujemy się jakoś ogarnąć. - powiedział pocierając mnie ręką po plecach.
- Chyba sobie żartujesz. Już nie zasnę. Na pewno nie! - wrzasnęłam i poszłam do pokoju.Weszłam pod kołdrę i odwróciłam się plecami do drzwi.
Zamknęłam oczy i głośno wypuściłam powietrze. Poczułam czyjeś ręce. Odwróciłam głowę i spojrzałam do góry. Stał tam Harry a za nim reszta.
- Um przepraszamy Sandra. Na prawdę mogliśmy się ogarnąć. Przepraszamy. - powiedział Louis spuszczając głowę.
- Ja też przepraszam. Przesadziłam. Ale zrozumcie..Mam dzisiaj sesje zdjęciową i wieczorem pokaz. Musze być wyspana i wypoczęta. - wyjaśniłam.
- Okey to my ci w ramach rekompensaty zaśpiewamy na dobranoc! - krzyknął Louis i podbiegł do łóżka.
- Haha chyba nie. Spróbuje sama zasnąć. - odwróciłam się do nich plecami. Nagle usłyszałam jak zaczynają śpiewać You & I. Zamknęłam specjalnie oczy i udawałam że śpię.
- Śpi. - powiedział Hazz.
- Dobra to chodźcie. - powiedział Liam i zaczęli iść w kierunku drzwi. Odwróciłam się i usiadłam
- Nie ja nie śpię. - powiedziałam z uśmiechem a ci się odwrócili. Westchnęli głośno i znów podeszli do mnie.
- Jeszcze raz - powiedział Liam i zaczęli śpiewać.Tym razem na prawdę chciało mi się spać. Odwróciłam się i przykryłam całkiem kołdrą. Zaśmiali się a ja jakimś cudem zasnęłam.Usłyszałam tylko ich kroki.
                                              

poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozdział 12


Nie zdziwiło mnie to. Przecież to nowe info że jestem z Harrym więc musieli mieć nasze wspólne zdjęcia. Weszliśmy do domu i resztę dnia w nim spędziliśmy. Gdy nastał wieczór postanowiłam zrobić kolację. Nie było to łatwe gdyż spierali się co mam zrobić.
Ostatecznie wybrałam przepis z kuchni orientalnej na Warzywa Curry. Robiłam wszystko tak jak było podane w książce. I szczerze powiedziawszy to nawet wyglądało smacznie. Zobaczyłam kątem oka że Harry mi się przygląda. Uśmiechnęłam się pod nosem i wróciłam do przygotowania dania.

                                                                  *Oczami Harry'ego*

Boże jaka ta dziewczyna jest piękna. Niczego jej nie brakuje. Obserwowałem ją oparty o framugę drzwi ale ta mnie zauważyła. Uśmiechnąłem się gdy zobaczyłem rumieńce na jej policzkach i uśmiech na twarzy. Podszedłem do niej i objąłem jej talię rękami. Schyliłem się do jej ucha.
- Lubię kiedy się rumienisz. - powiedziałem a ona się uśmiechnęła i wróciła do robienia potrawy.
Staliśmy tak chwile. Odszedłem od niej i poszedłem do salonu. Usiadłem na kanapie i włączyłem telewizor. Czasami spoglądałem na nią jak krząta się po kuchni. Boże te jej ruchy... Styles przestań! - skarciłem siebie w myślach. Po chwili dołączyli do mnie chłopacy razem z dziewczynami.
W tej telewizji też nigdy nic nie ma. No cóż. Przełączałem kanały i znalazłem dość interesujący film. Coś w gatunku horroru i komedii.
- Jedzenie! - krzyknęła Sandra.Wszystkie pary oczy spoczęły na niej, każdy wstał i udał się do stołu. Ja zrobiłem to samo i usiadłem na krześle obok Louisa i Nialla. Przyjrzałem się jedzeniu i wyglądało naprawdę pysznie. Chciałem zapytać co to ale ktoś mnie uprzedził..
- Co to? - zapytała Eleanor patrząc na swoją porcję.
- To są Warzywa Curry czy jakoś tak. Znalazłam w książce. - uśmiechnęła się.Wziąłem pierwszy kęs i zatraciłem się w cudownym smaku.
                                                     
                                                              *Oczami Sandry*

Byłam sama zdziwiona że to tak dobrze smakuje. I jeszcze w moim wykonaniu.Wzięłam ostatni kęs i odsunęłam trochę talerz od siebie.
Spojrzałam na resztę a ci też odsunęli swoje porcje więc wstałam i zaczęłam je zbierać. Dziewczyny wstały od stołu i zrobiły to co ja.
- Pomożemy ci. - uśmiechnęła się Perrie i zaczęła zbierać. Odwzajemniłam jej uśmiech i udałam się do kuchni. Włożyłam naczynia do zmywarki i ją nastawiłam.Razem z koleżankami poszłyśmy do salonu gdzie siedzieli chłopacy.
Usiadłam pomiędzy dziewczynami chociaż po wzroku Harry'ego mogłam stwierdzić że chciał abym to ja usiadła obok niego.Skierowałam wzrok na telewizor i oglądałam z uwagą. Poczułam jak robię się senna. Zasnęłam przytulona do dziewczyn.

niedziela, 13 lipca 2014

Rozdział 11

Rozdział dedykuję Katarzynie Kazig Łakota , Natalii Nati Kamionka i Klaudii Styles Payne <3 To dzięki nim jest rozdział :* Dziękuję dziewczyny i proszę, oto dedykacja dla was tak jak prosiłyście ;)

- Tak - odpowiedziałyśmy i poszłyśmy w przód. Chłopacy mieli na co patrzeć gdyż stroje odkrywały prawie tyłek.Z dziewczynami śmiałyśmy się i przyglądaliśmy się im jak na nas patrzą. Gdy dotarliśmy na boisko usiadłam na dziwnych krzesełkach i przyglądałam się chłopakom jak robią rozgrzewkę. Coś mi tu nie pasowało..
- Ej chłopaki! - krzyknęłam a ich oczy zwróciły się na mnie. Pokazałam im gestem ręki aby podeszli.
- Co się stało? - zapytał Niall.
- Nie jest was przypadkiem za mało? - zapytałam.
- Jest ale damy radę. - Hazz puścił mi oczko. - Chyba że znasz kogoś kto by z nami zagrał? - dodał uśmiechając się.
- Nie..Ale będzie trochę dziwnie. - powiedziałam.
- Damy radę - Harry ukazał swoje dołeczki i poszedł w stronę boiska. Chłopacy zrobili to samo i po chwili grali.

                                                                        *30 minut później*

Tak strasznie się nudziłam.Chłopacy tylko grali i grali. Było 1:1. Harry był w drużynie z Niall'em a
Louis z Liam'em. Zayn usiadł z nami i się im przyglądał. Liczyliśmy czas i niedługo (tak z 30-40 minut) powinni skończyć.
- Jest mi tak nudno. - powiedziałam do dziewczyn. Te również nie bawiły się dobrze. Ba, wręcz przeciwnie.I gol! Wstałyśmy z z dziewczynami i zaczęłyśmy wymachiwać pomponami.
- I co sino wam? - zapytał Niall podchodząc do nas i zabierając wodę.
- Mieliście farta i tyle. - odpowiedział Louis. Niall zaczął się śmiać, przez co oblał się wodą.
- Możemy już iść do domu? - zapytałam znudzona.
- Jeszcze chwile.Wytrzymasz. - powiedział Liam.
- Tak. - bąknęłam pod nosem a oni poszli na boisko. Po około 40 minutach przyszli uśmiechnięci od ucha do ucha. Podeszli do swoich toreb i zaczęli ubierać inne koszulki. Obserwowałam ich z ogromną uwagą.
Boże jacy oni byli idealni. Sandra! Opanuj się! - skarciłam siebie w myślach. Nawet Zayn przebrał koszulkę chociaż nie wiem nawet czemu.
- Dobra dziewczyny zbieramy się. - powiedział Harry i złapał swoją torbę.Chłopcy zrobili to samo. Podeszłam do Harry'ego a ten złączył nasze dłonie razem. Zarumieniłam się.
- Pięknie się rumienisz.  - powiedział Harry tuż przy moim uchu.
Nie odezwałam się ani razu do końca "spaceru". Gdy byliśmy niedaleko domu zobaczyliśmy pod nim fotoreporterów. Hazz przyciągnął mnie bliżej siebie i przeciskaliśmy się przez nich. Pstrykali pełno fotek. Głównie mnie i Harry'emu. No tak. Nie zdziwiło mnie to. Przecież to nowe info że jestem z Harrym więc musieli mieć nasze wspólne zdjęcia.Weszliśmy do domu i resztę dnia w nim spędziliśmy.

Rozdział 10

-Taak dzięki. Dobranoc - pomachałam im i skierowałam się powolnym krokiem do pokoju i położyłam się spać.

                                                            *Następnego dnia*

Obudziłam się dość wcześnie. Leniwie przetarłam oczy i zrzuciłam z siebie kołdrę. Zeszłam z łózka , ubrałam moje kapcie i poszłam na dół. Nie było nikogo, cisza. Jest bardzo wcześnie więc szczerze to się nie zdziwiłam. Takie z nich śpiochy że masakra. Postanowiłam zrobić im śniadanie. Nie mogłam wybrać pomiędzy naleśnikami a jajecznicą. Ostatecznie wybrałam zwykłe kanapki. Kroiłam pomidora gdy poczułam czyjeś ręce na mojej talii.
- Co tam pichcisz? - Harry.Wiedziałam.
- Robię dla was kanapki. A ty czemu nie śpisz? - zapytałam.
- Nie mogłem.. A tak poza tym to słyszałem jak ktoś chodzi w kuchni więc musiałem sprawdzić. - oplótł rękami mój brzuch bardziej i położył głowę na moim ramieniu. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
- A ty czemu nie śpisz? - zapytał.
- Nie mogłam. - po chwili do kuchni wszedł Niall podchodząc do nas.Spojrzał na tackę na której kroiłam pomidora.
- Co tam gotujesz Sandra? - zapytał blondyn ziewając.
- Nie gotuję tylko robię. I to są kanapki dla was. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Okey. - powiedział.Poklepał się po torsie i odwrócił.
- A reszta wstała? - zapytałam blondyna.
- Nie wiem. - usłyszeliśmy dużo głośnych kroków.
- Wiesz co? Chyba tak. - uśmiechnął się Niall. Postawiłam ostatnią kanapkę na talerzu i poszłam z nim do jadalni. Wszyscy już tam siedzieli. Postawiłam talerz i udałam się do kuchni po jeszcze dwa. Gdy w końcu usiadłam zabrałam jedną kanapkę i wzięłam pierwszego kęsa.
Posiłek minął nam szybko.Chłopacy grali w Fifę a ja z dziewczynami zmywałam naczynia.Wprawdzie mamy zmywarkę, ale trudno.Co chwile były jakieś krzyki. Gdy w końcu pozmywałyśmy poszłyśmy do salonu i jak na zawołanie usłyszałyśmy "Louis ty idioto! Przez ciebie Niall strzelił nam bramkę!"
- Ej spokojnie. Przecież to tylko gra. - powiedziałam a ci spojrzeli na mnie z miną mordercy.
- Tylko gra?! TYLKO GRA?! Ty chyba siebie nie słyszysz dziewczyno! - powiedział z oburzeniem Liam.
- No a co to jest? Poszlibyście lepiej na prawdziwe boisko pograć a nie siedzieć w domu i grać w to coś! -krzyknęłam wskazując ręką na telewizor.
- Ej wiesz co? To nie jest taki głupi pomysł. Chłopaki zbieramy się i idziemy na boisko! - krzyknął Niall - A dziewczyny pójdą i będą naszymi cheerleaderkami. - powiedział blondyn i poruszył sugestywnie brwiami.
- Okej ale muszę iść się ubrać. - pobiegłam do pokoju i zaczęłam szukać stroje. Pamiętam że miałam takie kupione gdyż miałyśmy z naszą grupą taneczną występ na mistrzostwach więc musiałam kupić.W końcu je znalazłam. Dużo odsłaniały ale co tam.
- Dziewczyny chodźcie do mojego pokoju! - zawołałam je i po chwili weszły do pomieszczenia.
- Proszę - podałam im stroje. Te spojrzały na nie wielkimi oczami.
- Cc..co?! Mamy to ubrać? - dziewczyny oglądały stroje.
- Tak. Przecież jesteśmy cheerleaderkami. - odparłam z uśmiechem.
- Ugh no dobra - powiedziały równocześnie Eleanor, Danielle, Perrie i zaczęły ubierać stroje. Zrobiłam to samo i po chwili byłyśmy wszystkie ubrane. Wyglądałyśmy zabójczo. Zabrałam swoją torebkę i poczekałam na dziewczyny. Też zabrały potrzebne rzeczy do torebek i poszłyśmy na dół.
- Dziewczyny chodźcie już! - krzyknęli a my pojawiłyśmy się w salonie. Gdy nas zobaczyli aż im szczęki opadły. I to w dosłownym sensie. Przeskanowali nas od góry do dołu i się uśmiechnęli.
- Wow. - powiedzieli i podeszli do każdej z nas.
- To idziemy czy będziecie się tak na nas patrzeć? - zapytałam.
- Idziemy. - powiedział Harry. Podeszłam do wieszaka i zabrałam z niego moją bluzę. Wzięłam ją na wszelki wypadek, nigdy nie wiadomo co będzie z pogodą.
- Idziemy już? Macie wszystko? - zapytał Niall.
- Tak. - odpowiedziałyśmy i poszłyśmy w przód. Chłopacy mieli na co patrzeć gdyż stroje odkrywały prawie tyłek. Z dziewczynami śmiałyśmy się i przyglądaliśmy się im jak na nas patrzą.

wtorek, 8 lipca 2014

Rozdział 9

Otworzyłam oczy. Rozglądałam się i leżałam na kanapie w salonie. Chciałam wstać ale ktoś mi to uniemożliwił.
- Nawet nie próbuj - usłyszałam obok siebie. Odwróciłam głowę i na kanapie obok mnie siedział nie kto inny jak Hazza.
- Czemu? Co się stało?- usiadłam. Usłyszałam z ust Harry'ego ciche przekleństwo, ale nie przejęłam się tym.
- Zemdlałaś na schodach. - odpowiedział obojętnie.
- A gdzie reszta? - zapytałam
- Tu jesteśmy. - usłyszałam i znów odwróciłam głowę. Stał tam Louis z Eleanor, Liam z Danielle, Zayn z Perrie i Niall.
- I jak się czujesz? - dziewczyny podeszły do mnie i usiadły obok.
- Dobrze. Co to byli za kolesie? - spojrzałam na każdego z nich.
- Wyśpiewali nam wszystko. Jakaś psychofanka kazała im cię zabić bo była zazdrosna. - powiedział Harry i spuścił głowę. Zaczął bawić się swoim telefonem.
- Boże.. A zadzwoniliście na policję czy coś? - zapytałam przerażona.
- Tak.. I telewizja też o tym wie.. I przyjadą tutaj niedługo...- usłyszeliśmy dzwonek. - Już są. Idę otworzyć. - powiedział Liam i wstał. Niedługo potem w naszym domu znalazł się kamerzysta i dziennikarka.
- Dzień dobry tutaj Melanie Fox, jesteśmy w domu znanego nam dobrze zespołu One Direction. Jak wiecie jest późno ale to informacja z ostatniej chwili więc musieliśmy nadawać. - powiedziała na jednym wdechu. Wow. - Dzisiaj miało miejsc bardzo makabryczne zdarzenie. Sandra Stone, dziewczyna Harry'ego Stylesa została zaatakowana przez dwóch nieznajomych mężczyzn. Jak się dowiedzieliśmy nasłała ich na dziewczynę psychofanka która była zazdrosna! Sandra powiedz nam jak się czujesz? - dziennikarka znalazła się obok mnie i przystawiła mikrofon do moich ust.
- Na razie dobrze. - odpowiedziałam. Kobieta rozejrzała się po pokoju a po chwili znów przeniosła wzrok na mnie.
- Słuchaj powiedz nam jak to się wydarzyło? - zapytała przyglądając się mi. Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam.
- Wyszłam na dwór bo stali tam chłopacy. Staliśmy tak aż zobaczyłam że rusza się coś w krzakach.Podeszłam jeszcze bliżej i zobaczyłam dwóch mężczyzn więc pośpieszne krzyknęłam do nich żeby uciekali a ja sama zostałam złapana przez jednego z nich.Zaczął mnie obmacywać ale Louis mnie uratował - w tym momencie spojrzałam na Louisa a ten się uśmiechnął. - Potem drugi z nich mnie złapał i zaczął dusić ale potem uratował mnie Harry.- uśmiechnął się - No i Liam zaniósł mnie razem z Niall'em i Zayn'em do domu. A ja tam zemdlałam. - wyjaśniłam wszystko zgodnie z prawdą.
- Nie no chłopaki zachowaliście się naprawdę super. - powiedziała do chłopaków z uśmiechem. Ci nic nie odpowiedzieli tylko spuścili głowy z uśmiechami. Okej.
- Dzięki. - odpowiedzieli równocześnie. Spojrzeli na siebie i zaczęli się śmiać. 
- Ale teraz jest już dobrze tak? - zapytała Melanie. Pokiwałam głową.
- Tak już jest lepiej tylko boli mnie głowa. - złapałam się za nią. 
- No to wracaj do zdrowia kochana - uśmiechnęła się do mnie. - A my będziemy was informować o dalszych krokach w tej sprawie. Mówiła dla Was Melanie Fox. Do zobaczenia. - kamerzysta wyłączył kamerę.
- Dobra to my już idziemy.Wracaj do zdrowia kochana. - uśmiechnęła się do mnie i mnie przytuliła. Sama nie wiem czemu tak zrobiła, racja, miała dość dużo wywiadów z chłopakami ale nie byłyśmy tak blisko żeby się przytulać ani nic. - Do zobaczenia - pomachali nam i wyszli. Odetchnęłam z ulgą.
- Idę spać.To za dużo jak na jeden dzień. - ziewnęłam i prawie się przewróciłam. Na szczęście złapał mnie Zayn.
- Tak lepiej idź odpocznij. To ci dobrze zrobi.- powiedział i mnie puścił. Przez chwile trzymał ręce we wcześniejszej pozycji na wypadek, gdybym znów miała się przewrócić.I to było nawet aż za dobrze widać.
- Ta dzięki. Dobranoc - pomachałam im i skierowałam się powolnym krokiem do pokoju i położyłam się spać. 

► Zostaw komentarz, to motywuje! c;
► Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj!