niedziela, 13 lipca 2014

Rozdział 10

-Taak dzięki. Dobranoc - pomachałam im i skierowałam się powolnym krokiem do pokoju i położyłam się spać.

                                                            *Następnego dnia*

Obudziłam się dość wcześnie. Leniwie przetarłam oczy i zrzuciłam z siebie kołdrę. Zeszłam z łózka , ubrałam moje kapcie i poszłam na dół. Nie było nikogo, cisza. Jest bardzo wcześnie więc szczerze to się nie zdziwiłam. Takie z nich śpiochy że masakra. Postanowiłam zrobić im śniadanie. Nie mogłam wybrać pomiędzy naleśnikami a jajecznicą. Ostatecznie wybrałam zwykłe kanapki. Kroiłam pomidora gdy poczułam czyjeś ręce na mojej talii.
- Co tam pichcisz? - Harry.Wiedziałam.
- Robię dla was kanapki. A ty czemu nie śpisz? - zapytałam.
- Nie mogłem.. A tak poza tym to słyszałem jak ktoś chodzi w kuchni więc musiałem sprawdzić. - oplótł rękami mój brzuch bardziej i położył głowę na moim ramieniu. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
- A ty czemu nie śpisz? - zapytał.
- Nie mogłam. - po chwili do kuchni wszedł Niall podchodząc do nas.Spojrzał na tackę na której kroiłam pomidora.
- Co tam gotujesz Sandra? - zapytał blondyn ziewając.
- Nie gotuję tylko robię. I to są kanapki dla was. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Okey. - powiedział.Poklepał się po torsie i odwrócił.
- A reszta wstała? - zapytałam blondyna.
- Nie wiem. - usłyszeliśmy dużo głośnych kroków.
- Wiesz co? Chyba tak. - uśmiechnął się Niall. Postawiłam ostatnią kanapkę na talerzu i poszłam z nim do jadalni. Wszyscy już tam siedzieli. Postawiłam talerz i udałam się do kuchni po jeszcze dwa. Gdy w końcu usiadłam zabrałam jedną kanapkę i wzięłam pierwszego kęsa.
Posiłek minął nam szybko.Chłopacy grali w Fifę a ja z dziewczynami zmywałam naczynia.Wprawdzie mamy zmywarkę, ale trudno.Co chwile były jakieś krzyki. Gdy w końcu pozmywałyśmy poszłyśmy do salonu i jak na zawołanie usłyszałyśmy "Louis ty idioto! Przez ciebie Niall strzelił nam bramkę!"
- Ej spokojnie. Przecież to tylko gra. - powiedziałam a ci spojrzeli na mnie z miną mordercy.
- Tylko gra?! TYLKO GRA?! Ty chyba siebie nie słyszysz dziewczyno! - powiedział z oburzeniem Liam.
- No a co to jest? Poszlibyście lepiej na prawdziwe boisko pograć a nie siedzieć w domu i grać w to coś! -krzyknęłam wskazując ręką na telewizor.
- Ej wiesz co? To nie jest taki głupi pomysł. Chłopaki zbieramy się i idziemy na boisko! - krzyknął Niall - A dziewczyny pójdą i będą naszymi cheerleaderkami. - powiedział blondyn i poruszył sugestywnie brwiami.
- Okej ale muszę iść się ubrać. - pobiegłam do pokoju i zaczęłam szukać stroje. Pamiętam że miałam takie kupione gdyż miałyśmy z naszą grupą taneczną występ na mistrzostwach więc musiałam kupić.W końcu je znalazłam. Dużo odsłaniały ale co tam.
- Dziewczyny chodźcie do mojego pokoju! - zawołałam je i po chwili weszły do pomieszczenia.
- Proszę - podałam im stroje. Te spojrzały na nie wielkimi oczami.
- Cc..co?! Mamy to ubrać? - dziewczyny oglądały stroje.
- Tak. Przecież jesteśmy cheerleaderkami. - odparłam z uśmiechem.
- Ugh no dobra - powiedziały równocześnie Eleanor, Danielle, Perrie i zaczęły ubierać stroje. Zrobiłam to samo i po chwili byłyśmy wszystkie ubrane. Wyglądałyśmy zabójczo. Zabrałam swoją torebkę i poczekałam na dziewczyny. Też zabrały potrzebne rzeczy do torebek i poszłyśmy na dół.
- Dziewczyny chodźcie już! - krzyknęli a my pojawiłyśmy się w salonie. Gdy nas zobaczyli aż im szczęki opadły. I to w dosłownym sensie. Przeskanowali nas od góry do dołu i się uśmiechnęli.
- Wow. - powiedzieli i podeszli do każdej z nas.
- To idziemy czy będziecie się tak na nas patrzeć? - zapytałam.
- Idziemy. - powiedział Harry. Podeszłam do wieszaka i zabrałam z niego moją bluzę. Wzięłam ją na wszelki wypadek, nigdy nie wiadomo co będzie z pogodą.
- Idziemy już? Macie wszystko? - zapytał Niall.
- Tak. - odpowiedziałyśmy i poszłyśmy w przód. Chłopacy mieli na co patrzeć gdyż stroje odkrywały prawie tyłek. Z dziewczynami śmiałyśmy się i przyglądaliśmy się im jak na nas patrzą.

wtorek, 8 lipca 2014

Rozdział 9

Otworzyłam oczy. Rozglądałam się i leżałam na kanapie w salonie. Chciałam wstać ale ktoś mi to uniemożliwił.
- Nawet nie próbuj - usłyszałam obok siebie. Odwróciłam głowę i na kanapie obok mnie siedział nie kto inny jak Hazza.
- Czemu? Co się stało?- usiadłam. Usłyszałam z ust Harry'ego ciche przekleństwo, ale nie przejęłam się tym.
- Zemdlałaś na schodach. - odpowiedział obojętnie.
- A gdzie reszta? - zapytałam
- Tu jesteśmy. - usłyszałam i znów odwróciłam głowę. Stał tam Louis z Eleanor, Liam z Danielle, Zayn z Perrie i Niall.
- I jak się czujesz? - dziewczyny podeszły do mnie i usiadły obok.
- Dobrze. Co to byli za kolesie? - spojrzałam na każdego z nich.
- Wyśpiewali nam wszystko. Jakaś psychofanka kazała im cię zabić bo była zazdrosna. - powiedział Harry i spuścił głowę. Zaczął bawić się swoim telefonem.
- Boże.. A zadzwoniliście na policję czy coś? - zapytałam przerażona.
- Tak.. I telewizja też o tym wie.. I przyjadą tutaj niedługo...- usłyszeliśmy dzwonek. - Już są. Idę otworzyć. - powiedział Liam i wstał. Niedługo potem w naszym domu znalazł się kamerzysta i dziennikarka.
- Dzień dobry tutaj Melanie Fox, jesteśmy w domu znanego nam dobrze zespołu One Direction. Jak wiecie jest późno ale to informacja z ostatniej chwili więc musieliśmy nadawać. - powiedziała na jednym wdechu. Wow. - Dzisiaj miało miejsc bardzo makabryczne zdarzenie. Sandra Stone, dziewczyna Harry'ego Stylesa została zaatakowana przez dwóch nieznajomych mężczyzn. Jak się dowiedzieliśmy nasłała ich na dziewczynę psychofanka która była zazdrosna! Sandra powiedz nam jak się czujesz? - dziennikarka znalazła się obok mnie i przystawiła mikrofon do moich ust.
- Na razie dobrze. - odpowiedziałam. Kobieta rozejrzała się po pokoju a po chwili znów przeniosła wzrok na mnie.
- Słuchaj powiedz nam jak to się wydarzyło? - zapytała przyglądając się mi. Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam.
- Wyszłam na dwór bo stali tam chłopacy. Staliśmy tak aż zobaczyłam że rusza się coś w krzakach.Podeszłam jeszcze bliżej i zobaczyłam dwóch mężczyzn więc pośpieszne krzyknęłam do nich żeby uciekali a ja sama zostałam złapana przez jednego z nich.Zaczął mnie obmacywać ale Louis mnie uratował - w tym momencie spojrzałam na Louisa a ten się uśmiechnął. - Potem drugi z nich mnie złapał i zaczął dusić ale potem uratował mnie Harry.- uśmiechnął się - No i Liam zaniósł mnie razem z Niall'em i Zayn'em do domu. A ja tam zemdlałam. - wyjaśniłam wszystko zgodnie z prawdą.
- Nie no chłopaki zachowaliście się naprawdę super. - powiedziała do chłopaków z uśmiechem. Ci nic nie odpowiedzieli tylko spuścili głowy z uśmiechami. Okej.
- Dzięki. - odpowiedzieli równocześnie. Spojrzeli na siebie i zaczęli się śmiać. 
- Ale teraz jest już dobrze tak? - zapytała Melanie. Pokiwałam głową.
- Tak już jest lepiej tylko boli mnie głowa. - złapałam się za nią. 
- No to wracaj do zdrowia kochana - uśmiechnęła się do mnie. - A my będziemy was informować o dalszych krokach w tej sprawie. Mówiła dla Was Melanie Fox. Do zobaczenia. - kamerzysta wyłączył kamerę.
- Dobra to my już idziemy.Wracaj do zdrowia kochana. - uśmiechnęła się do mnie i mnie przytuliła. Sama nie wiem czemu tak zrobiła, racja, miała dość dużo wywiadów z chłopakami ale nie byłyśmy tak blisko żeby się przytulać ani nic. - Do zobaczenia - pomachali nam i wyszli. Odetchnęłam z ulgą.
- Idę spać.To za dużo jak na jeden dzień. - ziewnęłam i prawie się przewróciłam. Na szczęście złapał mnie Zayn.
- Tak lepiej idź odpocznij. To ci dobrze zrobi.- powiedział i mnie puścił. Przez chwile trzymał ręce we wcześniejszej pozycji na wypadek, gdybym znów miała się przewrócić.I to było nawet aż za dobrze widać.
- Ta dzięki. Dobranoc - pomachałam im i skierowałam się powolnym krokiem do pokoju i położyłam się spać. 

czwartek, 26 czerwca 2014

Rozdział 8

I szczerze mówiąc, spodziewałam się wszystkiego. Nawet jakiegoś faceta z siekierą w ręku, bądź inną bronią. Ale tego, na pewno. Chłopcy stali pod oknem i rzucali w okno kamykami. Ja ich zabije!
- I co tam jest? - zapytała wystraszone Perrie. Odwróciłam się w ich stronę.
- Ci debile rzucają kamykami w okno! Idę się z nimi rozprawić! - zabrałam kurtkę i poszłam na dwór.- Czy wy jesteście normalni? Wiecie jak się wystraszyłyśmy? - podeszłam do nich.
- Nie trzeba było iść. - powiedział Harry i podszedł do mnie. - Nie denerwuj się bo złość piękności szkodzi - pogłaskał mnie po policzku.Wtedy usłyszałam śmiechy dziewczyn. Obróciłam się i spojrzałam na nie a te podeszły do nas. I tak oto każdy z chłopaków dostał przez głowę od nas.
- Hahaha a ja nie dostałem - powiedział Niall i wytknął język. Podeszłam do niego i go uderzyłam.Wszyscy się roześmiali ale usłyszeliśmy kroki. I to dużo kroków. Spojrzałam w krzaki i zobaczyłam tam jakiś kolesi.
- Szybko do środka! - wrzasnęłam i pobiegłam. Niestety ktoś rzucił się na mnie. I to był jeden z nich. Poczułam ból w całym ciele.
- Witaj maleńka. Co tam? - podniósł mnie i przybliżył do siebie. - Chcesz się zabawić? - gładził ręką po moich nogach.
- Nie! Spadaj! Jesteś obleśny. - wyrywałam się - Puszczaj mnie! - wrzasnęłam mu prosto w twarz.
- Spokojnie.. - powiedział dziwnym głosem. Jego ręka znalazła się niebezpiecznie blisko moich ud. Sunęła coraz wyżej.
- Zostaw ją! - usłyszałam i spojrzałam w stronę drzwi.Ten koleś zrobił to samo. Harry z chłopakami podeszli do nas.
- Nie słyszałeś! Puszczaj ją! - zawołał Louis, złapał mnie i "rzucił" w stronę Harry'ego. Ten mnie przytulił.
- Nic ci nie jest?! - zapytał troskliwie.Pokiwałam przecząco głową.
- Nie wszystko dobrze..- powiedziałam niepewnie.
- To dobrze. Bałem się. - przytulił mnie jeszcze bardziej.
Spojrzałam na Louisa który bił się z tym facetem.Wyrwałam się z uścisku Harry'ego i podbiegłam do Louisa.
- Louis zostaw go! Nie warto! Proszę przestań! - mówiłam ale to nic nie dawało.W pewnym momencie poczułam mocne szarpnięcie. Upadłam na ziemię. Podszedł do mnie ten drugi facet. Usiadł na mnie i zaczął mnie dusić.
- I co teraz nie jesteś taka waleczna co? - zaczęło brakować mi tchu. Zamknęłam oczy gdy nagle poczułam jak przestaje mnie dusić. Otworzyłam oczy i spojrzałam przed siebie. Harry zaczął bić tego faceta. Nagle podbiegł do mnie Liam z Niall'em i Zayn'em.
- Sandra wszystko dobrze? - spojrzał na mnie z troską.
- Tak. - chciałam wstać ale poczułam ból brzucha. Ile ten facet ważył? Za lekki to on nie był.
- Chodź.- Liam podniósł się i wziął mnie na ręce. Pobiegł do domu.
- Liam a chłopcy! Oni się pozabijają! - zaczęłam panikować.
- Spokojnie już idę do nich! Dziewczyny zostańcie z Sandrą. - zwrócił się do dziewczyn, które stały w holu i patrzały na nas. Liam po chwili razem z mulatem i blondynem wyszedł, a ja zostałam z dziewczynami. Kucnęły obok mnie. Po chwili zrobiło mi się niedobrze.
- Sandra halo! Nie zamykaj oczu! Rozmawiaj z nami! - moje powieki stawały się coraz cięższe i cięższe. W końcu straciłam przytomność..

                                                                        *10 minut później*

Otworzyłam oczy. Rozglądałam się i leżałam na kanapie w salonie. Chciałam wstać ale ktoś mi to uniemożliwił.

sobota, 21 czerwca 2014

Rozdział 7

Zdjęłam sandałki i zabrałam torbę do pokoju. Odłożyłam ją na miejsce i udałam się do salonu.Dziewczyny rozsiadły się na kanapie i włączyły telewizor. Ja natomiast poszłam do kuchni i zrobiłam popcorn. Nawet nie wiem skąd się tam wziął ale trudno. Nałożyłam go na ogromniastą miskę i usiadłam na kanapę. Dziewczyny zaproponowały abyśmy się malowały z zamkniętymi oczami. Po skończonym "makijażu" wyglądałam dość znośnie ale nie powiem nawet ładnie.
Wyglądałyśmy bardzo dziwnie. Po dużej dawce śmiechu zmyłyśmy "nasze dzieła", odstawiłyśmy stół, usiadłyśmy na podłodze i zaczęłyśmy grać w butelkę. Było aż za dużo pytań "czy kocham Harry'ego" i różne podobne. Zabrałam telefon i zerknęłam na wyświetlacz. Godzina 18:30. Wstałam i rozciągnęłam nogi. Poszłam do kuchni po moje ulubione chipsy.
Gdy wróciłam dziewczyny siedziały już na kanapie i włączały telewizor. Zastanawiałam się gdzie są chłopcy? Aż tak długo żeby siedzieli na plaży? Zadzwonię do nich. Zabrałam telefon, wybrałam numer Hazzy i włączyłam głośnik.
- Halo?- usłyszałam chłopaka. Ma taki słodki głos..
- Hej Harry. Kiedy będziecie w domu? - zapytałam. Zwróciłam tym uwagę dziewczyn, które przyglądały mi się.
- Już za nami tęsknisz? - zapytał ze śmiechem. Zaśmiałam się z jego głupoty.
- Może trochę.. Ale kiedy będziecie? Jest już późno.. - powiedziałam. Zaczęłam bawić się kosmykiem włosów.
- Nie martw się, akurat wyszliśmy z wody i odpoczywamy. Powinniśmy niedługo być. A dziewczyny poszły? - zapytał.W tle słyszałam różne krzyki oraz przyspieszony oddech rozmówcy.
- Dalej tu jesteśmy! - powiedziały radośnie. Zaśmiałam się w słuchawkę.
- Dobra. - powiedział Hazz.
- My też jesteśmy! - krzyknęli chłopcy w słuchawkę. Usłyszałam jeszcze Louisa "Zapytaj się czy dom jest cały", ale nie usłyszałam takiego pytania.
- Harry masz na głośnik co nie? - zapytałam ignorując wcześniejszą wypowiedź Louisa.
- Tak, ty też. - przyznał.Kiwnęłam głową. Tsa, jakby Harry to zauważył, jesteś genialna.
- Tak. - odpowiedziałam. - Dobra cześć. - powiedziałam do chłopaka.
- Żegnaj moja dziewczyno - wysłał całusa a dziewczyny zaczęły piszczeć. Pomocy.
- Jak przyjedziecie to ciebie zabije. - próbowałam zabrzmieć groźnie.Ale jak na złość, nie wyszło mi to, czego można się domyśleć.
- Tak tak też cię kocham.- kompletnie mnie olał.
- Pa. - odpowiedziałam wzdychając. Rozłączyłam się i rzuciłam telefon na kanapę. Dziewczyny włączyły horror. Przytuliłyśmy się do siebie, okryłyśmy kocykiem i zaczęłyśmy oglądać.

                                                                      *30 minut później*

Siedziałyśmy całe przerażone ze strachu. Z tego co wiem to film nazywał się Obecność. Byłyśmy wtulone w siebie gdy nagle usłyszałam pukanie do okna. Wymieniłyśmy się spojrzeniami  i patrzałyśmy na okno.Wstałam i udałam się do niego. I szczerze mówiąc, spodziewałam się wszystkiego. Nawet jakiegoś faceta z siekierą w ręku, bądź inną bronią. Ale tego, na pewno.

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Rozdział 6

- Już idziemy! - podbiegły do mnie i poszłyśmy w stronę budki z lodami. Każda z nas zamówiła lody o smaku truskawkowym. Po zjedzeniu poszliśmy w stronę plaży. Położyłam się na kocu i złapałam za torebkę. Zabrałam telefon do ręki i spojrzałam na wyświetlacz. Godzina 14:00.Wstałam do pozycji siedzącej i spojrzałam na dziewczyny.
- Co? - zapytały równocześnie. Pokiwałam głową ze śmiechem.
- Nic nic. - odpowiedziałam.Te spojrzały jeszcze na mnie podejrzliwie i zwróciły głowy w drugą stronę.
- Co robimy? - zapytałam zwracając uwagę towarzyszek.
- Głodna jestem a wy? - powiedziała Perrie a my wybuchłyśmy śmiechem.
- Ja też. - powiedziałam zgodnie z prawdą a reszta dziewczyn za mną.
- To zawołamy chłopaków i się zbieramy co? - powiedziała Eleanor. Kiwnęłam głową i spojrzałam na morze w poszukiwaniu przyjaciół.
- Taa.. zawołam ich. - zaczęłam krzyczeć. - Chłopaki! Chodźcie! - razem z moimi krzykami chłopacy spojrzeli na mnie. Pokazałam gestem ręki aby podeszli. Wyszli z wody z grymasem na twarzy i podeszli do nas.
- Coś się stało? - zapytał Zayn.
- Chcemy iść do domu - powiedziałam i spojrzałam na dziewczyny na co te uśmiechnęły się i pokiwały twierdząco głowami.
- Co? Nie! Proszę poczekajcie jeszcze. - powiedział Louis błagając. Pokręciłam głową.
- Louis ale my naprawdę nie mamy co robić. Jak chcecie to zostańcie a my pojedziemy do domu i zrobimy sobie babskie spotkanie. Hmm? - powiedziałam i spojrzałam na dziewczyny. Przez chwile się nie odzywały ale po chwili spojrzały na mnie z uśmiechami, Czyli tak.
- Ej to nie głupie..- powiedziała Jade - To jak zgadzacie się? - chłopcy zastanawiali się ale zgodzili.
- Dobra ale żeby potem nie było.- powiedział Zayn. Kiwnęłam twierdząco głową na znak, ze rozumiem. 
- Jasne. - powiedziałam i zaczęłam pakować rzeczy do torby.
- Nie wiem czy my możemy się tak wprosić. - zapytała Jesy. Spojrzałam na nie zaprzestając czynności.
- Nawet mnie nie denerwujcie. Wszystkie tutaj obecne idą i tyle. - powiedziałam i wstałam. Złożyłam koc i przełożyłam go sobie przez rękę.
- Radze ją posłuchać bo ona jest zdolna do niewiadomych rzeczy - zaśmiała się Perrie.
- Dobra idziemy! Ale czym pojedziemy? Nasze auto wziął ochroniarz a wy przyjechałyście z chłopakami. - powiedziała Leigh.
- Poczekajcie. - powiedziałam i odwróciłam się w stronę chłopaków. - Chłopaki! Możemy wziąć auto? - zapytałam. Ci spojrzeli na mnie i pokiwali twierdząco głowami.
- Jasne! Kluczyki są w spodnich Louisa!- krzyknął Harry i wysłał mi buziaka.Trochę się zarumieniłam a dziewczyny zaczęły.
- Uuu z tego będzie coś poważnego mówię wam! - powiedziała Leigh. Dziewczyny przyznały jej rację.
- Dobra dobra, idziemy bo za chwilę to się dla was źle skończy - zabrałam kluczyki ze spodni Lou i udałam się w stronę auta. Ja oczywiście prowadziłam bo dziewczyny nie chciały.
Podróż się w spokoju nie odbyła. Cały czas się śmiałyśmy a nawet w pewnym momencie oczywiście mówiły że my z Harry'm to coś poważnego. Już miałam ich dość a to dopiero początek. Zaparkowałam na podjeździe i poszłam do drzwi. Przekręciłam kluczyk i weszłam do holu. Zdjęłam sandałki i zabrałam torbę do pokoju.

niedziela, 8 czerwca 2014

Rozdział 5

                                                             *Oczami Sandry*

- A więc tak... Podpisałam kontrakt z Simonem że będę udawała dziewczynę Harry'ego żeby rozpromować zespół i coś takiego. Żeby była "afera" i tak dalej. - powiedziałam powoli.
- Udajecie parę tak? Przytulacie się , całujecie i tak dalej? - zapytała Jesy. Kiwnęłam twierdząco głową.
- No coś w tym sensie.Tylko musimy udawać tak bardzo wiarygodnie. I być tam gdzie przeważnie jest najwięcej paparazzi. - wyjaśniłam.
- Aha no to trochę dziwnie - zaśmiała się.
- Wiem - też się uśmiechnęłam. -Tylko nikomu nie mówcie! Bo jak powiecie to wam już nie zaufam i kara będzie bolesna. - pokiwałam palcem.
- Okey, nie bij. - powiedziała żartobliwie Pezz.Zaśmiałam się.
- A co się stanie jak któryś z was się zakocha?- zapytała  Jade. Spojrzałam na nią chwile się zastanawiając.
- Wiesz co? Nawet się nie zastanawiałam. - powiedziałam zgodnie z prawdą.
- Może Harry się w tobie zakocha. - powiedziała Perrie śmiesznie poruszając brwiami.
- Nie, nie sądze. - powiedziałam. Dziewczyny mi nie uwierzyły tylko zaczęły coraz szerzej się uśmiechać.
- Dobra koniec. - powiedziałam patrząc na nie błagalnym wzrokiem.
- Oh dobra.- powiedziały. Usiadłyśmy na kocu i zajadałyśmy truskawki zabrane wcześniej z domu.
Położyłam się i zamknęłam oczy (chociaż miałam okulary na oczach).
- Ah żyć nie umierać.- włożyłam truskawkę do buzi i ułożyłam ręce na brzuchu. Dziewczyny zrobiły to samo.
- Masz całkowitą rację. - powiedziała Perrie. Nagle poczułam jak ktoś podnosi moje ciało. Ta osoba była cała mokra, przez co zrobiło mi się zimno. Przechyliłam głowę i zobaczyłam, że bierze mnie w kierunku wody. Wyjrzałam zza okularów i to był Harry.
- Harry idioto! Puść mnie! - krzyknęłam i biłam chłopaka po rękach.Wszedł do wody która dotykała już mojego tyłka. Szedł coraz głębiej i głębiej.
- Harry puść mnie! - krzyknęłam wymachując rękami.
- No dobra, jak chcesz. - powiedział i puścił mnie wprost pod wodę.Wynurzyłam się i spojrzałam na Stylesa.
- Ty debilu! Masz szczęście że mam wodoodporny makijaż bo byś już nie żył!- wykrzyczałam i zanurzyłam się z powrotem do wody. Postanowiłam dać Harry'emu nauczkę. Popłynęłam dalej za dużą skałę i patrzałam na nich. Szukali mnie w popłochu.
- Sandra! Sandra! Gdzie jesteś?! - krzyczał Hazz. Postanowiłam już wyjść i podpłynęłam do nich udając że się duszę. Hazza podbiegł do mnie i zabrał na ręce kierując się w pośpiechu na brzeg. Położył mnie na koc.
- Sandra! Wszystko dobrze? - zapytał ze zmartwieniem. Chwile leżałam aż w końcu nie wytrzymałam i wybuchłam niekontrolowanym śmiechem. I teraz się już naprawdę dusiłam. Harry spojrzał na mnie z miną mordercy.
- Z czego ty się śmiejesz?! - wybuchnął Hazza. Przestałam się śmiać i spojrzałam na niego.
- Ty naprawdę myślisz że ja się topiłam? - zapytałam lekko chichocząc.
- Tak! Ja ciebie zabije za chwile - wstał i poszedł w nieznaną mi stronę. Dziewczyny podeszły do mnie.
- Naprawdę go wystraszyłaś... I to było mistrzowskie! - wykrzyczała ze śmiechem Jade a za nią reszta moich koleżanek. Naszą "głupawkę" przerwał Zayn.
- Idziemy po lody idziecie? - zapytał patrząc na nas z uśmiechem. Nawet jemu było do śmiechu.
- Okey. Dziewczyny ruszcie się i chodźcie. - krzyknęłam.
- Już idziemy! - podbiegły do mnie i poszłyśmy w stronę budki z lodami.

niedziela, 1 czerwca 2014

Rozdział 4

                                                                   *Oczami Sandry*

- Och, rozumiem - powiedział Harry. Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. To pewnie dziewczyny.
- Idę otworzyć!- krzyknęłam i wstałam udając się do drzwi frontowych. Otworzyłam je i moim oczom ukazały się trzy piękne dziewczyny, dwie brunetki i jedna blondynka. Przywitałam się z nimi uściskiem i zamknęłam drzwi. Udałam się z nimi do góry. Weszły do salonu i przywitały się z chłopakami.
- Hejka chłopaki! - krzyknęły i "rzuciły" się na chłopaków. Usiadłam i przyglądałam się im z uśmiechem. Po witaniu się dziewczyny usiadały obok mnie.
- Sandra - powiedziała Perrie. Spojrzałam na nią.
- Tak? - zapytałam.
- Chyba nie będziesz zła jeśli ci powiem że dziewczyny przyjdą? - zapytała patrząc na mnie niepewnie.
- Nie a konkretnie kto? - odpowiedziałam.
- Jade, Leigh i Jesy. - powiedziała blondynka.Kiwnęłam głową z lekkim uśmiechem.
- O fajnie! Będzie nas więcej. - uśmiechnęłam się do dziewczyn i się zaśmiałyśmy.
- Dobra to idziemy? - zapytał Harry i wstał.
- Jasne - powiedziałam i wstałam.Razem zemną wstały dziewczyny.
Zabrałam torbę i udałam się z nimi do samochodu. Jechaliśmy takim "busem".Było w nim 10 miejsc. Louis oczywiście prowadził. Usiadłyśmy z dziewczynami całkiem na koniec. Oczywiście chłopacy chcieli ale nam ustąpili. Podróż zajęła 10 minut.
- Perrie? Gdzie dziewczyny? - wysiadłam z samochodu rozglądając się w poszukiwaniu dziewczyn.
- Poczekaj zadzwonię do nich.- odeszła od nas. Po chwili podeszła.
- Jadą dopiero. - powiedziała z grymasem. Westchnęłam i usiadłam na chodniku. Po kilku minutach zobaczyłyśmy samochód podjeżdżający do nas.
- Ile można na was czekać?- powiedziała Perrie i podeszła do samochodu.Otworzyła drzwi i moim oczom ukazały się piękne trzy brunetki.
- No przepraszam. Stroju nie mogłam znaleźć. - wyjaśniła Jade.Zaśmiałam się.
- Ok. Idziemy?- zapytałam chłopaków którzy stali i byli znudzeni.
- Czekamy już od 10 minut. - wyjaśnił od niechcenia Harry.
- No przepraszamy no. - powiedziałam robiąc smutną minę. - Okej idziemy.  - powiedziałam i udałam się w stronę plaży. Szłam obok Harry'ego i Eleanor. Rozmawiałam z nią i w pewnym momencie poczułam czyjąś ciepłą dłoń na mojej. Spojrzałam na ręce i potem na Harry'ego. Ten uśmiechnął się i pokazał głową w stronę pobliskiego drzewa. Stał tam paparazzi. Odwzajemniłam uśmiech i przysunęłam się trochę bardziej do Harry'ego. Gdy znaleźliśmy się na miejscu, rozłożyłyśmy ogromniasty koc i usiadłyśmy na nim. Rozmawiałyśmy o chłopakach i się im przyglądałyśmy. Chlapali się i "bili" jak małe dzieci.
- Więc Sandra jesteś z Harrym?- zapytała Jade. Spojrzałam na nią i pokiwałam twierdząco głową.
- Tak ale to trochę skomplikowane. - wyjaśniłam z uśmiechem. Te spojrzały na nas pytającym wzrokiem.
- Czemu? - zapytała brunetka. W tym momencie podeszli do nas chłopcy.
- Chłopaki mogę im powiedzieć?- zapytałam patrząc na nich.
- Tak tylko niech nikomu nie mówią! - powiedział Niall i udał się biegiem do wody. Chłopacy poszli w jego ślady.
- Dobrze! - krzyknęłam gdy ci wbiegali do wody. Zwróciłam się do moich towarzyszek i wzięłam głęboki wdech.
- A więc tak.. - zaczęłam.
► Zostaw komentarz, to motywuje! c;
► Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj!